Rozdział I.
Jak nie wyjść na buraka - czyli poznawanie/rozmawianie przez GG.
Rozdział II.
Żałosność opisów
Niestety ktoś kiedyś dawno temu miał ideę. Być może piękną i praktyczną ale dzisiaj zbezczeszczoną i zgnojoną przez małostkowe małolaty, dla których GG jest jedynym przejawem ich istnienia towarzyskiego.
Opisy. Stworzone z myślą o możliwości informowania innych o WAŻNYCH sprawach lub WAŻNYCH przyczynach dlaczego kogoś długo nie ma/nie będzie 'dostępnym' (lub kiedy wróci) ... - i to było dobre.
Potem możliwość dostrzegli ludzie z wyobraźnią, poczuciem humoru. Ludzie tacy w opisach zamieszczali jakieś głębsze przemyślenia na temat otaczającej rzeczywistości, jakieś trafne aluzje, ciekawe/zaskakujące spostrzeżenia. A z drugiej strony zabawne powiedzonka, robrajające cytaty, itp. Czytanie ich opisu skłaniało do refleksji nad życiem, wywoływało śmiech, poprawiało humor ... - i to było dobre.
Niestety swoją szansę dostrzegły też ludki nie mające kompletnie nic konkretnego do powiedzenia, mające nudne i nieciekawe życie a opis JEST ICH JEDYNĄ SZANSĄ KIEDY KTOŚ MUSI 'WYSŁUCHAĆ' ICH ŻAŁOSNYCH PRÓB AKCEPTACJI ... i zaczęła się Sodoma i Gomora...
To zjawisko żałosnych opisów przybiera na sile na tyle, że na drugim końcu 'kija' (czyli Ci zmuszeni do czytania tego masturbowania się nad sobą) pojawia się coraz więcej osób, które (i tu zacytuję):"Wypierdalam z listy za żałosne opisy". I ja ich rozumiem - postępuję podobnie :)
Ktoś powie: "Przecież jest funkcja 'Nie pokazuj opisów'?". I ma rację (ja sam jej używam), ale problem mają ci, którzy na swoich listach mają znajomych, których opisy przyjemnie przeczytać wraz ze znajomymi, których opisy obnażają ich ukrytą żałosną, małostkową naturę. Co dobrze ujął jeden znajomy: "Znam człowieka i nagle widzę taki pierdolnięty opis i wyobrażam sobie jak on wymawia to co ma napisane - i bierze mnie na rzyganie :/" M.T. ...
Podsumowując, niestety jeszcze nie ma funkcji 'pokazuj opis tylko wybranych osób' (może w TLEN'ie, ale na pewno nie w tym prymitywnym Gadu-Gadu).
A teraz zwracam się konkretnie do masturbujących się publicznie nad samym sobą i przedstawię podstawowe grupy żałosnych opisów. Bo być może naprawdę jesteście nie świadomi a to wam pomoże - znowu zyskacie szacunek znajomych i nie będziecie "wypierdalani z listy" jak te bezpańskie kundle z bram :D.
Na podstawie badań, rozmów wyróżnić można 3 podstawowe kategorie (chronologicznie wg stopnia skłonności odbiorców "do wypierdalania"):
GRUPA 1.
Ociekające tandetą, szlamem, szambem w postaci przesadzonych i pustych
wyrazów miłości - czyli tzw. "MISIACZKOWO-BUZIACZKOWE".
Szczególnie idiotyczny jest taki opis, gdy okazuje się, że 'druga połowa' mieszka razem i korzystają z tego samego komputera - albo jeszcze idiotyczniej - druga połowa nie ma internetu i zagląda na niego przy okazji raz na miesiąc !!!!!!
GRUPA 2.
Desperackie szukanie akceptacji, zwrócenie uwagi i próba stworzenia obrazu
swojego życia jako bardziej atrakcyjniejszego i ciekawszego niż jest w rzeczywistości.
Szczególnie rozpaczliwą formę zauważyłem ostatnio - gdybym chciał to sparodiować to wyglądało by to tak:
Widzicie wyraźnie tą żałosność? Nie?
Żałosność polega na tym, że z byle pierdół życia codziennego
ROBI WYDARZENIE TYGODNIA O KTÓRYM CAŁY ŚWIAT POWINIEN WIEDZIEĆ
i może jeszcze podziwiać "Jaaa, ten to dużo robi w życiu, ale ma ciekawie" :D
Niedługo zaczną pisać, że właśnie robią kupę, drapią się w nosie - i to też będzie coś - i być może to jest coś - DLA KOGOŚ KTO NAPRAWDĘ MA ŻAŁOSNE ŻYCIE I POTRZEBUJE WSZYSTKIM UDOWADNIAĆ, ŻE U NIEGO TO SIĘ NIEWIADOMO CO DZIEJE.
Inną podgrupą opisów łkających na kolanach o zauważenie i podwyższenie swojej wartości - są opisy ludzi do których świetnie pasuje powiedzenie "Byle gówno walczące z wentylatorem uznaje się za Don Kichot'a". Szczególnie takie wrażenie mogą odnieść osóby które cię znają osobiście i np. piszesz:
I ostatnia podkategoria w tej grupie, ale nie mniej ( a może nawet bardziej ) idiotyczna - Prowadzenie dialogów przez opisy :|
I wyskakuje ci co chwila powiadomienie o dostępności z opisem typu "Zocha, nie masz racji", a potem u Zochy "Nie wiesz o czym mówisz", a potem "Wiem Zocha wiem"....KUUUUUUURWAAAAAAAA!
I masz nieszczęściem obie te osoby na liście, a one mają siebie, są w danej chwili obie 'dostępne' I NAPIERDALAJĄ W OPISY TO CO DO SIEBIE GADAJĄ ?!:|
Żeby wszyscy wiedzieli, jakie to one inteligentne dyskujse prowadzą czy co !?
Żałosne błaganie o akceptację i zauważenie.
GRUPA 3.
Nie umiem nic mądrego po Polsku - napiszę po angielsku wyjdzie na inteligentniejsze :D
Chyba nie muszę tu dużo wyjaśniać. Ktoś nadziabał coś po angielsku, może nawet oryginalnie (czyli nie jakiś cytat zerżnięty, co wszyscy go znają) - ale chwilę przyglądasz się, tłumaczysz - A TU TAKIE BANALNE GÓWNO :|
Raz na 30 takich opisów trafia się coś naprawdę mądrego - ale i tak bardziej ceniłbym kogoś gdyby potrafił powiedzieć to po Polsku - zresztą najlepiej jest powiedzieć to sobie 'w głowie' po Polsku, a wtedy można łatwiej zauważyć banalność i pierdołowatość danego stwierdzenia.
Chyba, że...opis nie ma na celu pochwalenia się inteligencją czy błyskotliwością umysłu - tylko po prostu, jaki to jestem obkuty z angielskiego :D
Podsumowując, zastanówcie się sami nad sobą czyje opisy czytacie,
a czyje wywołują u was politowanie. Chyba, że jesteście typem, który jest nastawiony tylko na nadawanie :D
Ja osobiście lubię opisy, zabawne, przewrotne, z ciekawą grą słów,
zabawą znaczeniami słów, ogólnie - słowotórcze.
Ale jeśli ktoś czasem zawrze jakieś poważniejsze spostrzeżenie co do rzeczywistośći - to również wzbudzi mój szacunek.
A jeśli macie w dupie to wszystko co zostało napisane - to nie dziwcie się jak nagle nie możecie przesłać pliku albo obrazka do kogoś - mimo, że macie go na liście :D - bo pewnie ma was za tak żałosnych, że już dawno was WYPIEPRZYŁ :]